Strona główna 21-11-2017 
Menu
 Strona główna
 Newsy, artykuły
 Katalog instrumentów
 Katalog firm
 Inne strony
 Imprezy, konferencje
 Bibliografia
 Ogłoszenia
 Forum
 Dział plików
 Napisz do nas
 Galerie zdjęć

Logowanie
login

hasło

Zapamiętaj mnie
Zapomniałeś hasło?

Najczęściej czytane
Sokkia SET 5F
Nikon DTM 310
Wstępniak
Sokkia seria SET x30R (630R/530R/330R)
Sokkia SDL 30

Użytkownicy online
Brak użytkowników online

Przeglądarka
Dodaj do ulubionych
Ustaw jako startową

Statystyka
Czas: 08:55
Użytkownicy: 4079
Odsłony: 5848383
Newsy: 55
Odnośniki: 2

Wyprawa studentów geodezji na Spitsbergen   PDF  Drukuj  E-mail 
Nadesłał Adam [17-12-2004]  

W połowie sierpnia 2003 roku po wielu trudach rozpoczęła się wyprawa naukowo- badawcza studentów geodezji na Spitsbergen, która jest kontynuacją oraz rozwinięciem pomiarów geodynamiczych z 1988 roku. Przedsięwzięcie zostało zrealizowane przez Ogólnopolski Klub Studentów Geodezji z pomocą trzech wyższych uczelni, wielu instytucji państwowych oraz firm, które wsparły wyprawę finansowo i sprzętowo. Uczestnikami wyprawy byli studenci geodezji Politechniki Warszawskiej, Akademii Rolniczej z Wrocławia i Akademii Górniczo-Hutniczej z Krakowa oraz przedstawiciele firmy Nadowski jako pomoc techniczna oraz merytoryczna wyjazdu. Opiekunem naukowym był uczestniczący w wyprawie dr inż. Zdzisław Kurczyński, który koordynował działania całej grupy.


Dlaczego Spitsbergen?

Pomysł zorganizowania wyprawy podsunął nam dr Andrzej Pachuta, który był uczestnikiem I Naukowej Wyprawy Wydziału Geodezji i Kartografii Politechniki Warszawskiej w 1988 roku. Program ówczesnych badań obejmował pomiar osnowy geodynamicznej, która miała być podstawą do późniejszych badań ruchów struktur tektonicznych. Na teren badań wybrano fiord Hornsund w południowej części Spitsbergenu Zachodniego. Analiza budowy geologicznej oraz pomiarów sejsmicznych wskazywała na możliwość wystąpienia przemieszczeń poszczególnych struktur. W związku z tym w 1988 roku założono osnowę składającą się z 8 punktów rozmieszczonych w miejscach reprezentatywnych dla poszczególnych struktur fiordu. Do stwierdzenia jakichkolwiek zjawisk konieczna była kolejna seria pomiarów, którą wykonaliśmy w ramach tegorocznej wyprawy.

Jednym z podstawowych zadań wyprawy jeszcze przed jej rozpoczęciem było wybranie optymalnej metody pomiarowej gwarantującej wysoką dokładność w trudnych warunkach pogodowych. Podjęliśmy decyzję, że pomiar przeprowadzimy technologią GPS głównie ze względu na pogodę, która całkowicie mogłaby uniemożliwić pomiar metodami klasycznymi poprzez brak widoczności pomiędzy punktami, co jest częste o tej porze roku na Spitsbergenie.

Przygotowania

Realizacja pomysłu wyprawy trwała przeszło rok i związana była z różnymi trudnościami, które udało nam się rozwiązać dzięki zaangażowaniu wielu życzliwych osób. Upór i determinacja doprowadziły do tego, że znaleźliśmy środki finansowe potrzebne na wyposażenie wyprawy. Konieczne było zakupienie specjalistycznego ekwipunku, który jest niezbędny w warunkach polarnych. Przykładem może być problem broni, która jest niezbędna podczas poruszania się po Spitsbergenie. Każdy z nas podczas poruszania się poza ośrodkami ludzkimi musiał mieć ze sobą strzelbę na wypadek ataku niedźwiedzia polarnego, który nosi nie bez powodu miano “króla Arktyki”. Użycie broni jest jednak ściśle kontrolowane i każdy przypadek zastrzelenia niedźwiedzia jest wnikliwie badany przez władze gubernatora.

Musieliśmy także uzyskać pozwolenie gubernatora Svalbardu na wykonywanie badań i poruszanie się poza miastem Longyerbyen, ponieważ w większości wyspa jest chroniona jako park narodowy lub jako rezerwat ścisły. Także ze względów bezpieczeństwa istotne jest wskazanie terenu badań, ażeby w razie wypadku ograniczyć teren poszukiwań do jednego z kilkunastu rejonów wyspy.

Trudnym zadaniem było przygotowanie potrzebnego sprzętu pomiarowego, ponieważ mieliśmy dużo znaków zapytania dotyczących zarówno pobytu jak i samego pomiaru. Dzięki uprzejmości Instytutu Geofizyki Polskiej Akademii Nauk mogliśmy wykorzystać znajdującą się tam Stację Polarną PAN jako nasz sztab dowodzenia. Byliśmy technicznie przygotowani do zakwaterowania w namiotach w pobliżu bazy, jednakże przed samym wyjazdem dowiedzieliśmy się, że dla wszystkich znajdą się miejsca w stacji. Było to spore udogodnienie dla nas gdyż pogoda w tamtych rejonach o tej porze roku może płatać różne figle.

Wiele problemów technicznych związanych z samym pomiarem wyniknęło już podczas prac w terenie. Nie mogliśmy wszystkich tych problemów przewidzieć w Polsce nie znając do końca realiów, jakie panują na Spitsbergenie. Wszystko musieliśmy przygotować na podstawie opowieści i przypuszczeń osób, które tam były i które poznały to specyficzne polarne życie.

Wyjazd

Transport ludzi i sprzętu odbywał się w dwóch grupach. Ze względu na ilość sprzętu zbyt kosztowny byłby jego transport lotniczy, więc skorzystaliśmy z rejsu statku szkoleniowego Wyższej Szkoły Morskiej Horyzont II, który na początku sierpnia wypływał z Gdyni z letnim zaopatrzeniem dla Stacji. Razem z naszym sporym bagażem popłynęło dwóch uczestników, którzy po przeszło tygodniowym rejsie dotarli na miejsce. Druga grupa wyleciała 14. sierpnia samolotem z Warszawy przez Kopenhagę, Oslo do Longyerbyen, które to miasto jest stolicą całego archipelagu Svalbard. Po szybkim zwiedzaniu miasteczka zaokrętowaliśmy się na czekający na nas statek Horyzont II, który wcześniej zostawił swój ładunek w Stacji PAN w Hornsundzie. Podczas naszego dwunastogodzinnego rejsu podziwialiśmy urokliwe fiordy i wysokie na kilkaset metrów skaliste szczyty. Na miejscu czekało nas gorące powitanie przez mieszkańców bazy, z którymi mięliśmy spędzić następne kilka tygodni. Niespodzianką było niezwykłe spotkanie naszego opiekuna z obecnym kierownikiem bazy Krzysztofem Migałą, z którym spotkali się kilkanaście lat wcześniej na Spitsbergenie podczas wymiany ekipy zimującej w stacji. Kolejnym zaskoczeniem było zjawisko dnia polarnego, o którym każdy z nas się uczył na lekcjach geografii, a które jest trudne do pojęcia dla mieszkańca naszych szerokości geograficznych. O tej porze roku słońce jeszcze nie chowa się poniżej linii horyzontu, co sprawia że mamy wrażenie że dzień się nigdy nie kończy. Słuchając opowieści polarników o życiu pod biegunem zauważyliśmy, że pomimo bardzo późnej pory na zewnątrz ciągle świeciło słońce. Tutaj zmęczenie organizmu, a nie ciemność wyznaczało porę kiedy należy położyć się spać.

Pobyt

Po zapoznaniu się z zasadami panującymi w bazie zabraliśmy się za przygotowania do pomiarów. Już na samym początku okazała się niezbędna pomoc ze strony mieszkańców stacji. A to za sprawą tego, że jedyną możliwością poruszania się po terenie naszych badań było pływanie łodziami lub pontonami. Samodzielnie nie byliśmy w stanie pływać w tak po tak niebezpiecznym akwenie i jeden z pracowników Stacji rozwoził nas na mierzone punkty. Wyjeżdżając z Polski mieliśmy obawy czy będziemy w stanie zlokalizować punkty osnowy geodynamicznej założonej przez wyprawę sprzed 15 lat. Na podstawie bardzo przybliżonych opisów trudno byłoby odnaleźć punkty, tym bardziej że nie wiadomo czy przetrwały one do dnia dzisiejszego. Punkty w pobliżu bazy szczęśliwym trafem oraz geodezyjnym “nosem” znaleźliśmy od razu pierwszego dnia. Z punktami po drugiej stronie fiordu były większe problemy. Na podstawie współrzędnych punktów nadanych im na poprzedniej wyprawie postanowiliśmy odszukać pozostałe punkty z wykorzystaniem techniki GPS RTK. Do tego celu wykorzystaliśmy odbiorniki GPS w połączeniu z radiomodemami Satel 3AS EPIC udostępnionymi nam przez firmę Astor Sp. z o. o. Dzięki ich pomocy odnaleźliśmy sprawnie resztę punktów, co pozwoliło rozpocząć pomiar. Ze względu na niestabilnośc atmosfery oraz wymaganą wysoką dokładność pomiaru ustaliliśmy że sesje pomiarowe będą trwały po dwie doby. Punkty osnowy geodynamicznej były stabilizowane jako mosiężne głowice umożliwiającą wymuszone centrowanie. My jednak z uwagi na prawdopodobieństwo wystąpienia niepożądanych odbić sygnałów zdecydowaliśmy się na ustawianie anten na standardowych statywach. W trakcie pomiarów okazało się że i ten sposób nie jest doskonały. W głównej przeszkodzić nam mogły wiatry, które ze względu na specyfikę warunków klimatycznych Spitsbergenu osiągają prędkości przekraczające 200 km/h. Podczas naszego pobytu w ciągu kilku godzin rozszalała się wichura o prędkości wiatru do 100 km/h, co wzbudziło nasze obawy o sprzęt. Na szczęście wszystko było w porządku, a kontrola centrowania potwierdziła, że statyw, z solidnie obłożonymi nogami nie zmienił swojego położenia. Ze względu na duże odległości pomiędzy punktami oraz ograniczone możliwości pływania łodzią podzieliliśmy się na ekipy pomiarowe, które mieszkały w domkach traperskich, z których kontrolowały pracę odbiorników. Wycieczki na punkt zajmowały sporo czasu gdyż zazwyczaj punkty były oddalone od chatek. Zważając na to że sesje trwały co najmniej 2 dni to mieszkanie w tych domkach pozwalało przeżyć niejednokrotnie prawdziwą traperską przygodę, w zupełnej izolacji od świata zewnętrznego. Domek taki zwany z norweskiego “hus” był wyposażony w piec oraz w racje żywności pozwalające przeżyć kilka dni. Spanie w “husach” wiązało się także z pewnym niebezpieczeństwem, czego niektórzy z nas byli świadkami. Domki położone w niewielkiej odległości od plaży były ustawione na trasie marszu niedźwiedzi, które w poszukiwaniu żywności wychodziły z wody. Pewnego razu taki “misiu” zainteresował się jednym z naszych odbiorników i zaczął obwąchiwać statyw z anteną. Salwa w powietrze z amunicji hukowej skutecznie odstraszyła nieproszonego gościa, który leniwym krokiem poczłapał w swoją stronę. Później spotykaliśmy jeszcze niedźwiedzie polarne, które na całe szczęście były przyjaźnie do nas nastawione i nie chciały sobie z nas zrobić obiadu.

W wolnych chwilach urządzaliśmy sobie wycieczki, dzięki czemu poznaliśmy przyrodę fiordu, która pomimo niegościnnego klimatu jest bardzo bogata i urozmaicona. Przyjeżdżając na koniec lata spotkaliśmy jeszcze ostatnie kwiaty, które sprawiają że tundra nabiera różnorakich barw. Wyżej położone piętra składają się z różnych gatunków mchów i porostów, które tworzą na powierzchni skał niepowtarzalny, kolorowy, miękki dywan, który zapada się pod butami wędrowca. I tak największych przeżyć dostarczało spotkanie z zamieszkującymi tamte rejony zwierzętami. Fiord Hornsund jest siedliskiem wielu gatunków ptaków. Najliczniejsze ptaki w Hornsundzie to planktonożerne alczyki (traczyki lodowe), gnieżdżące się w kamiennych osypiskach na stokach nadmorskich gór, ich liczebność na Spitsbergenie szacowana jest na kilkaset tysięcy do dwóch milionów. Rybożerne mewy trójpalczaste, nurzyki polarne, nurniki białoskrzydłe i fulmary gniazdują na skalnych półkach w wielkich koloniach liczących w rejonie Hornsundu po kilka tysięcy par. Od kilku lat można spotkać w rejonie Stacji PAN stada reniferów, których obecność wcześniej była rzadkością. Podchodziliśmy do nich na odległość kilkunastu metrów gdyż człowiek nie jest dla nich zagrożeniem ze względu na zakaz polowań na terenie całego Spitsbergenu. Podczas naszych przepraw łodzią przez fiord często spotykaliśmy foki, które z zaciekawieniem się nam przyglądały i podpływały bardzo blisko łodzi. Niektórzy mieli szczęście i okazję zaobserwować przepływające przez fiord majestatyczne walenie białe (biełuchy). Dzikość przyrody oraz możliwość obcowania z nią dostarczyła nam wielu emocji i niezapomnianych wrażeń.

Dużej dawki adrenaliny dostarczyły także niektórym z nas wycieczki na lodowiec, które za zwyczaj odbywały się kilkuosobowych grupach i związane były z badaniami prowadzonymi przez członków XXVI Wyprawy PAN. Pomiary tachimetryczne oraz glacjologiczne związane były z przejściem większości lodowców na terenie południowego Spitsbergenu. Do pokonywania tych ogromnych pól lodowych konieczne było używanie sprzętu alpinistycznego, który pomagał przeprawiać się przez obszary pełne szczelin i niebezpiecznych studni. Szumiąca na ich dnie woda oznajmiała złowrogo, że najdrobniejszy błąd skończyłby się tragicznie w 50 metrowej otchłani. Dodatkowym utrudnieniem była zmieniająca się pogoda, która w ciągu kilku godzin potrafiła zasnuć cały lodowiec mgłą. W takiej sytuacji jedynym ratunkiem były ręczne GPS-y, które pozwalały orientować się w tym terenie.

Wykonaliśmy także kilka zadań pomiarowych na terenie Stacji PAN, dla której zmierzyliśmy nowopowstałą instalację paliwową oraz zbiorniki na olej napędowy zamontowane w tym roku. Przy okazji pomiarów powykonawczych instalacji pomierzyliśmy także pozostałe zabudowania bazy dzięki czemu można będzie opracować aktualną mapę zasadniczą terenu stacji. Dla potrzeb służb magnetycznych wyznaczyliśmy azymut geograficzny nowych stanowisk, który posłuży w przyszłości do wyznaczenia inklinacji magnetycznej w rejonie Hornsundu. Brak porozumienia pomiędzy konstruktorami i geodetami doprowadził do dość znacznych utrudnień przy pomiarze, gdyż filary, na które przenosiliśmy współrzędne schowane były za drzwiami wejściowymi, których nie dało się zdemontować. W końcu jednak poradziliśmy sobie i z tym problemem, co umożliwiło prowadzenie dalszych badań.

Powtórzyliśmy także pomiary fotogrametryczne czoła lodowca Hansa. W tym celu wykonaliśmy dwie serie skierowanych zdjęć naziemnych w jak najdłuższym okresie czasu. Opracowanie zdjęć oraz ich obróbka pozwoli na określenie regresji czoła lodowca na przestrzeni kilkunastu lat. Dalsze opracowanie wyników będzie prowadzone już w Polsce.

Reasumując, wyprawa studentów geodezji pozwoliła na ponowne pomiary, na podstawie których będzie możliwe określenie ruchów struktur geologicznych w obrębie fiordu, a także możliwości wykorzystania technik satelitarnych w tych odmiennych warunkach widoczności satelitów oraz wzmożonej aktywności jonosfery. Było to dla nas niezapomniane doświadczenie, które wyzwoliło w nas nieodpartą chęć powrotu w tą przepiękną, nieskażoną arktyczną krainę. Składamy serdeczne podziękowania firmie Nadowski, firmie ASTOR oraz wszystkim, którzy zaangażowali się w realizację wyprawy i bez których ta wyprawa nie doszłaby do skutku.

 

Autorzy: Adam Domagała, Szymon Wajda,

studenci :

Ewa Wielgosz, Marta Boroń, Gosia Piskorz, Andrzej Pałubski, Artur Adamek, Mariusz Adamczyk, Michał Sagan, Marcin Cysewski, Leszek Szymała,

Oraz opiekun naukowy grupy

Dr inż. Zdzisław Kurczyński

Galeria zdjęć z wyprawy

cześć
Dodane przez Gość w dniu - 2006-03-02 15:15:17
czesć jestem Michał. 

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.
Prosze zaloguj się i dodaj komenytarz.

Powered by AkoComment 1.0 beta 2!


 
: Strona główna :: Newsy, artykuły :: Katalog instrumentów :: Katalog firm :: Inne strony :: Imprezy, konferencje :: Bibliografia :: Ogłoszenia :: Forum :: Dział plików :: Napisz do nas :: Galerie zdjęć :